środa, 23 września 2015

Rozdział 31

Louis pov*


Siedziałem u Mii od samego rana. Uwielbiam spędzać z nią czas, ale coś czuję, że jeszcze trochę i będę musiał jej wszystko powiedzieć. Coś mi się zdaje, że ona nie jest mi już tak potrzebna, jak na początku. Trochę ją wykorzystałem-fakt. Chciałem poderwać inną dziewczynę-fakt.

-Wiesz ile już jesteśmy razem?-mruknąłem, przeczesując jej włosy.

-Coś około dwa miesiące, a co?

-Przez ten czas nauczyłaś mnie dużo. Nie jestem już taki oschły, jeśli chodzi o sprawy miłosne. W ogóle widzisz, że nie boję się powiedzieć słowa miłość. Nadal mi może dużo brakuje, ale jest dobrze. Umiem już w miarę traktować dziewczyny. Ja ci za to.....Jezu....dziękuję ci za to.

-Jestem zszokowana, że powiedziałeś słowo dziękuję, ale....

-Ale co?-zobaczyłem, że dziewczyna ma zaszklone oczy. Prawie płakała.

-Nie mów tego tak, jakbyś się żegnał.

-Nie robię tego-szepnąłem do niej i zamknąłem w ramionach. Dobrze mi wychodzi to kłamanie. Przynajmniej ona nie będzie tego przeżywała. Odchyliłem jej głowę do tyłu i zacząłem ją całować. Minęły sekundy, a do pokoju wpakowała się Layla.

-Mia.......o cholera....

Momentalnie oderwałem się od dziewczyny i zacząłem nerwowo pocierać kark ręką. Ja pierdolę. Blondynka stanęła w drzwiach, zakładając ręce na klatce.

-To ja już pójdę-cmoknąłem brunetkę w policzek po czym wyminąłem Laylę w
drzwiach.

W tym momencie współczuję Mii. Będzie miała totalną spowiedź. Wyszedłem z domu, stawiając krok za krokiem. W końcu dotarłem do swojego domu. Pewnie już wiedzą.

-Hej-powiedziałem do chłopaków, którzy siedzieli w salonie. Oglądali mecz. Kurwa! Totalnie zapomniałem. Finał. Rzuciłem buty w kąt, siadając obok Liama.

-Jak tam Mia?

-Kto?-parsknąłem.-Nie widziałem jej od dawna.

-Nie musisz już ukrywać. Ostatnio dostaliśmy zdjęcia, jak włazisz przez okno do jej pokoju-rzucili mi na kolana kopertę, a ja się poddałem i ją otworzyłem. Kurwa. Rozkurwię Jacoba. Chuj.

-Jezu. Jestem z nią, ale nie jest tak jak myślicie.

-Czyli jak?-warknął Styles, a ja wiedziałem, że gdybym z nią był, to by mnie zabili. Uśmiechnąłem się sztucznie do lokowatego, rozdzierając zdjęcia.

-Zgodziła się być ze mną na próbę. Żebym znowu miał jakieś uczucia. I tak za kilka dni to skończę. Mam na oku jedną dziewczynę.

-Jesteś zjebany-mruknął Zayn.-Co na to Mia?

-Myślisz, że jej powie?-wtrącił Liam i od razu wiedziałem, że mamy następny problem. Wiedziałem, jak z niego wybrnąć.

-Najpierw jedziecie, że z nią jestem, a teraz co?

-Nie masz z nią być, ale nie rób jebanych nadziei tej dziewczynie. Wiesz, jakie one są. Będzie się czuła, jak ty na począ.....dobra nieważne.

Dobrze wiedziałem, co on chciał powiedzieć.  Usiadłem wygodniej na swoim miejscu. Na szczęście wszystko było między nami ok i mogliśmy oglądnąć mecz. Oczywiście nie obyło się bez ich głupich uśmieszków, jak pytali się, jakim cudem do tego doszło.

-Ale później wrócą stare stosunki, prawda?

-A jak myślisz Styles. No właśnie....

-Jednak jesteś nadal tym starym Lou-zaśmiał się, przystawiając butelkę z piwem do ust.

Spojrzałem tylko na uśmiech Nialla.Widocznie się pogodzili z Stylesem. Chociaż wątpię, żeby Layla mu wybaczyła. Właściwie do dzisiaj nie powiedziała, co się działo. Widocznie nic wielkiego, że trzyma to w tajemnicy. Siedziałem z nimi, śmiejąc się, jak kiedyś.....wszyscy razem. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

-Ja idę spać narka.

-Narka-odpowiedzieli chórem, a ja powędrowałem do swojego pokoju.

Rozebrałem się po drodze, tak że wystarczyło, żebym rzucił się na łóżko i przykrył kołdrą. Spojrzałem na swój wyświetlacz w telefonie. Zero wiadomości od Mii.  Może ostatnio serio za bardzo ją odrzucam?  Mogłaby chociaż napisać, że żyje. Nie ma sensu dłużej tego ciągnąć. Jutro pójdę do tej dziewczyny z klubu. 

Tak też zrobiłem następnego dnia. Wszedłem do pustego pomieszczenia, gdzie w porze wieczornej jest pełno ludzi. Stała przy ladzie, szykując wszystko do dzisiejszej imprezy.

-Hej.

-Hej. Ty jesteś ten Louis,prawda?-uśmiechnęła się, a ja kiwnąłem głową.-Nie jesteś taki straszny, jak o tobie mówią.

-Zależy dla kogo-zaśmiałem się.-Wiesz, bardzo chciałbym twój numer telefonu.

-Mój mówisz? Jestem Alison tak w ogóle.

-Wiem to piękna-cmoknąłem do niej, na co się zaśmiała. Ten jej chichot, był taki wesoły.

Rozmawiałem z nią jeszcze kilka minut i w końcu zapisałem jej numer. Po pożegnaniu wyszedłem z klubu z satysfakcją. Zawsze mnie dziewczyny chcą. No może oprócz jednej-Mia. Ale to skończona historia. Tylko nie wiem, jak jej to powiedzieć. Będzie pewnie zła, ale z drugiej strony przecież wie, że to było na próbę. Przecież nic nie poradzę, że mnie nie chce. Uśmiechnięty wszedłem na ulicę, gdzie ostatnio się spotkaliśmy. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem Mię....z jakimś chłopakiem. Zerknąłem za szybkę kawiarni i zobaczyłem, jak zaczyna się śmiać. Czyli jest super. Ona ma chłopaka, ja mam dziewczynę....to znaczy chyba. Nikt nie będzie zraniony, ani nikt nie będzie bez korzyści.






 

 

Mia pov*

Od samego rana Layla truła mi dupę o Louisa. Gdy wytłumaczyłam jej, że to na próbę, zaczęła się kolejna wojna. Uporczywie chciała mnie poznać z jakimś chłopakiem. Po raz kolejny kiwnęłam przecząco głową i się zamyśliłam. Chociaż....można spróbować.

-Dobra. Co to za chłopak-przerwałam jej i zobaczyłem ten uśmiech, gdy wygrywa.

-Ma na imię Max. Chodziliśmy razem do gimnazjum. Krótkie, kruczoczarne włosy. Trenuje piłkę nożną.

-Masz jakiś kontakt do niego?-mruknęłam, stukając palcami w stół. Dziewczyna nic nie odpowiedziała, na co podniosłam głowę. Coś kombinuje, albo coś zrobiła.

-No wiesz, w sumie już was umówiłam...

-Layla-krzyknęłam, na co wzdrygnęła ramionami. Boże, dlaczego ja się z nią przyjaźnie. Wpakuje mnie w końcu w jakieś kłopoty.-Kiedy?!-wstałam, odkładając kubek do zmywarki. Blondynka się na chwilę zamknęła, by po chwili westchnąć.

-Dzisiaj. Nasza kawiarnia, godzina szesnasta.

-Layla do jasnej cholery-warknęłam.-Może byś najpierw ze mną to ustaliła?!

-Oj nie bądź taka-mruknęła.-Przewietrzysz się. Poznasz go. Może coś z tego będzie,skoro Louis nie jest na poważnie. Chociaż według mnie on jest na ....

-Milcz-położyłam jej palec na ustach i wzięłam telefon z ręki.-Przypomnisz mi, dlaczego się z tobą przyjaźnie?

-Bo już razem dużo przeszłyśmy i mnie kochasz?-uśmiechnęła się, na co skrzywiłam specjalnie usta. Walnęła mnie za to w ramię. Skąd ona ma tyle siły? Spojrzałam z lekka wkurzona na zegar i zobaczyłam godzinę za dwadzieścia czwarta. Ja pierdolę. Spóźnię się. Jak strzała pobiegłam na górę, żeby się uszykować. Ubrałam nowe jeansy i bluzkę po czym szybko nałożyłam lekki makijaż. Boże, on mnie zabije. Wyszłam szybko z domu, prawie biegnąc. Jak szło się spodziewać chłopak już czekał. Zmienił się z lat szkolnych.

-Cześć-uśmiechnęłam się do niego.-Przepraszam za spóźnienie. Layla mi powiedziała o tym spotkaniu dopiero niecałą godzinę temu.

-Spokojnie, nic się nie stało. Wiesz wypiękniałaś od czasu gimnazjum.

-Ty też nieźle przypakowałeś. Layla mówiła, że trenujesz piłkę-położyłam torebkę obok siebie i oparłam się o oparcie. Chłopak kiwnął głową.-Całkiem inny chłopak.

-Prawda, że Layla chodzi z Niallem?

-Nieprawdopodobne, prawda? Wiesz, on nie wszyscy nie są tacy jak ich malują. Jak bliżej poznasz, to są jednak milsi-Max spojrzał na mnie, jak na idiotkę. No dobra, sama wiem, że jednak nie są tacy fajni.-Po prostu nie tylko Layla ma z nimi do czynienia.

-Nie mów, że ty też.

-No tak jakby przez jakiś czas z nimi mieszkałam?-powiedziałam niepewnie, z czego uratował mnie kelner, który przyniósł nam kawy. Podziękowałam mu i zaczęłam całkowicie inny temat. Tak minął mi wieczór w obecności chłopaka. Żartować to on umie, jak za czasów gimnazjum.

-Nie wpadniesz do mnie? Obejrzymy jakiś film, fajnie mi się z tobą rozmawia.

-Nie, muszę wrac....-zrobiłam przerwę, wiedząc, że gdy wrócę spotkam pewnie Louisa.-A wiesz co. Dobry pomysł.

-To super-uśmiechnął się, prowadząc mnie do swojego auta. Robiło wrażenie, chociaż Louis miał bardziej...szpanerskie? Wsiadłam do środka, zapięłam pas i zobaczyłem, że chłopak na mnie patrzy.-Na pewno chcesz jechać? Żeby nie było, że cię zmusiłem.

-Na pewno. W końcu nie zabijesz mnie popcornem, nie?

Max zaśmiał się pod nosem i wyjechał na główną ulicę. Chyba za często u niego nie zawitam, bo mieszka kawałek od mojego domu. Spojrzałam za szybę, widząc, że w końcu wyjeżdżamy z lasu. Nie trwało długo, a Max włączył migacz i wjechał na podjazd jednego z domów. Nie wyróżniał się od reszty. Był dosyć duży, miał ogród z tyłu, jak i z przodu, a przez cały trawnik rozciągała się mała ścieżka. Weszłam do środka, gdzie zobaczyłam pięknie urządzone mieszkanie.

-Napijesz się czegoś? Albo coś zjesz?

-Nie. Wystarczy mi popcorn. Mieszkasz z rodzicami?

-Tak, ale spokojnie. Pojechali w odwiedziny do mojego brata. Kojarzysz go?

-A kto by go nie pamiętał?-zaśmiałam się.-Jego wybryki w szkole przeszły chyba do historii.

-No fakt. Nie był za grzeczny.

Usiadłam na kanapie, patrząc, jak Max wybiera film. W międzyczasie usłyszałam pikanie, co znaczyło, że popcorn był gotowy. Poszłam po niego i przesypałam do miski. Gdy wróciłam film już się zaczynał. Moje skupienie przerwał jebany esemes.





 

Od:Layla

Louis był i się o ciebie pytał.




Do:Layla

A myślisz, że dlaczego nie wróciłam?





 

 

 -Stało się coś?

-Nie. Layla się pytała, jak zrobić kurczaka z makaronem. Zapomniała jednej przyprawy.

 Spojrzałam na ekran telewizora. Kilka minut później poczułam znużenie. Nie miałam nawet siły, żeby cokolwiek zrobić. Oczy same mi się zamykały.

-Mia-usłyszałam szept Maxa, ale nie zareagowałam, bo wyszło mi z tego tylko ciche mruknięcie. Co on sobie o mnie pomyślał, skoro zasnęłam mu w domu.-Jakoś nie wiem, czy zdołam się odwieźć do domu, więc prześpisz się u mnie, ok?

-Mhm.

Usłyszałam jego cichy śmiech i poczułam, jak mnie przykrywa jakimś kocem. Chwilę później już nic nie kojarzyłam. Zasnęłam zmęczona ostatnimi wydarzeniami. Chyba nikt nie zaprzeczy, że trochę ich było. A miałam cholerne uczucie, że dzisiejsza wizyta Louisa, nie miała być tą jedną z radosnych. 

 

 

  

 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

NN=4 KOMENTARZE

Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział. Jak już wcześniej wspominałam, chodzę do trzeciej klasy gimnazjum. Mam dużo nauki i zajęć przez końcowe testy. Dzisiaj rozdział pojawił się z pewnych powodów, bo inaczej by go tu dzisiaj nie było.

4 komentarze:

  1. Dziękuje, że dodałaś! ❤❤❤ Rozdział świetny jak zawsze, jestem ciekawa co będzie dalej ����

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie znalazłam Twoje ff <3 Jest mega, od razu się zakochałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa co dalej!! <3 Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń