czwartek, 3 grudnia 2015

Rozdział 36

Louis pov*

Mia spała jeszcze przez długi czas, odkąd ja leżałem, wgapiając się w ścianę. Nie wiem czemu, ale do dziś wkurwia mnie to, co Styles mówił na Mię. Po prostu to jak zaczęła płakać, jakoś mnie ruszyło.

-Która godzina?

-Odpowiednia na wstanie-odpowiedziałem, ciągle patrząc przed siebie.-I tak długo śpisz.

-Dla mnie to mało-mruknęła, nakrywając się kołdrą.-Nie chcę wstawać.

-No dalej Mia-szturchnąłem ją, przez co tylko oddała mi kopniakiem w nogi.-Nie przeżywaj czegoś, co się stało dzień wcześniej, tylko żyj chwilą.

-W dupę sobie wsadź takie gadanie. Ciebie nikt nie nazwał dziwką i szmatą-odpowiedziała, zakrywając się jeszcze bardziej. Westchnąłem, podnosząc kołdrę i jednocześnie przytulając się do dziewczyny.

-Raz-skoro wiesz, jaka jest prawda, to po co się tym przejmujesz.Dwa-to nie ty wchodzisz każdej lasce do łóżka, więc się ogarnij Mia, bo mnie to wkurza-dokończyłem trochę się irytując. Ile można ciągnąć takie coś.

-Jak Ci się coś nie podoba, to możesz stąd iść, bo jakbyś nie zauważył, jak Cię nie trzymam.

-Widzę, że komuś się polepszyło?-uniosłem brwi, uśmiechając się. Dziewczyna nawet nie drgnęła. Przeniosłem swoją rękę pod bluzkę dziewczyny, na co od razu ją złapała. Nie minęło kilka sekund, a puściła ją.

-Możesz mnie pomasować.

-Chyba sobie żartujesz w tym momencie-zacząłem się śmiać, ale spojrzała na mnie tym swoim spojrzeniem.Jeszcze miesiąc temu by na mnie podziałało.-Ja pierdolę-jęknąłem, po czym podwinąłem dziewczynie koszulkę.-Wiesz, co jest w was zjebane? To że wszystko wymuszacie albo minami, albo płaczem.

-No widzisz, trzeba umieć. Za to Twoje dłonie się spisują.

-Nie robię tego za nic-szepnąłem.-Prześpisz się ze mną-dziewczyna zaczęła się śmiać, przez co sam chciałem to zrobić. Od jakiegoś czasu zdaje mi się, że Styles ma rację i na serio dążę do tego, żeby się przespać z Mią, ale nie przejmuję się tym zbytnio, bo w końcu jakoś jeszcze nie jestem tak zdesperowany, żeby ją zgwałcić.

-Nie prześpię się z Tobą, bo małych nie przyjmuje.

-Ty wcale nie przyjmujesz-odgryzłem się, hamując swój śmiech. Mam chęć jej coś zrobić, ale z drugiej strony mam ochotę się roześmiać.

-Bo mnie zniechęcając takie jak Twój. Lepiej chyba być lesbijką...

-Nie okłamuj siebie, jak i mnie, bo każdy dobrze wie, że w końcu i tak zobaczysz, że nie mam jednak małego-zaśmiałem się, na co Mia spuściła swoją bluzkę na dół, po czym się odwróciła.

-Nie zrobię tego z Tobą, nawet jeśli bym się najebała w trzy dupy i zaćpała.

-Nie bądź taka pewna-uśmiechnąłem się, patrząc na dziewczynę.-Całować mnie też nie chciałaś, a widzisz, jak Ci się teraz podoba-dodałem i od razu nachyliłem się nad dziewczyną, łącząc nasze usta.-Chyba że wolisz takie pedałaki jak Max.

-Odczep się od niego. Nie wiem, czy nie zauważyłeś czy co, ale już czas na Ciebie-wskazała drzwi. Stanąwszy na zimnej podłodze, poszedłem do łazienki, gdzie mogłem się ubrać. Gdy wyszedłem, w pokoju było pusto. Mia siedziała w kuchni, jedząc śniadanie.

-Dzięki, do zobaczenia-powiedziałem szybko, porywając tosta z jej talerza. Nim zdążyła coś powiedzieć, mnie już nie było. W planach na dziś miałem kolejną walkę, a chłopaki powinni już wiedzieć, kto będzie tym pechowcem, który się ze mną zmierzy. Wszedłem do domu, rzucając swoje buty w kąt.

-Louis-wydarł się Niall, a po jego emocjach poznałem, że coś go cholernie bawi.-Wiesz, z kim walczysz?-kiwnąłem przecząco głową, idąc w stronę kuchni. Musiałem zjeść coś treściwego, bo jeden tost jakoś mi nie odpowiada.-Z Kevinem.

-Co kurwa?!-odwróciłem się, nie wierząc.-Bez jaj.

-Nie żartuję, przed chwilą dzwonił organizator i powiedział, że to on. Sam dokładnie dopytałem, czy to ten chłopak, co zna się z Mią.

-Będzie zabawnie-uśmiechnąłem się.-I to cholernie zabawnie.

-Czyli Mia nie przyjdzie na walkę?

-Chyba sobie żartujesz, że bym ją wziął-zaśmiałem się.-Jeszcze by wleciała i zaczęła mnie powstrzymywać. Nie, dziękuję, ale wiesz, chyba Harry ma rację i cholernie chcę ją....

-Zaliczyć. Wiem-uśmiechnął się.-To wmawianie Tobie, że ją kochasz, było zakładem między mną, a Liamem-dalej mówił,uśmiechając się, a ja myślałem, że się przesłyszałem.-Może i Ci na niej czasem zależy, ale to ty sam powinieneś o tym wiedzieć. Plus wygrałem zakład-blondyn ryknął śmiechem, a ja dalej stałem,myśląc, jak mam zareagować. W sumie wszystko mnie śmieszyło i przynajmniej wiem, że oni nie zmieniają się w pipy.







 

Mia pov*

Leżałam sobie spokojnie na kanapie, gdy usłyszałam jak mój telefon wibruje na stole. Kto przerywa moją ukochaną ciszę?! Wstałam, mamrocząc pod nosem różne słowa, aż w końcu usłyszałam coś, czego nie chciałam nigdy słyszeć. Louis i Kevin za chwilę będą się bili. Nie wiem, kto dzwonił, bo nie znam tej osoby, ale zapewne to jakiś kolega Kevina. Wyszłam najszybciej jak mogłam, po czym prawie biegiem ruszyłam do miasta. Nie znałam drogi, ale na szczęście chłopak wysłał mi wiadomość z adresem hotelu ,przy którym odbywają się te walki. Wbiegłam szybko do środka, wiedząc, że jest pewnie za późno.

-Wow Mia, skąd ty tu?-usłyszałam głos Liama i momentalnie na niego spojrzałam.-Nie pójdziesz dalej. Louisa tu nie ma.

-Spierdalaj Payne. Jakiś koleś już dawno do mnie dzwonił, więc pocałuj mnie w dupę-ominęłam chłopaka, ale gdy byłam już prawie przy drzwiach, poczułam, jak szarpie mnie za rękę do tyłu.

-Nie pójdziesz tam do cholery. Nie będziesz się wtrącała, bo oni nic sobie nie zrobią.

-Nie? Właśnie widziałam ostatnio-mruknęłam. Chłopak spojrzał na mnie, ściskając mój nadgarstek-Puść mnie-szepnęłam, czując jak powoli ból staje się coraz większy.

-Jeśli nie chcesz, żebym Cię gdzieś zaciągnął i wyruchał, to mnie lepiej słuchaj dziewczyno-po tych słowach chłopak odwrócił się, chcąc pociągnąć mnie do jakiegoś pomieszczenia. W ostatniej chwili zauważyłam metalową rurkę, którą złapałam. Nim Liam się odwrócił, uderzyłam nią w głowę bruneta. Chłopak upadł na ziemię, a ja pobiegłam w stronę głównej sali. Miałam marne szanse, żeby cokolwiek zobaczyć, więc po prostu odnalazłam wzrokiem jakiekolwiek przejście inne niż między ludźmi.

-Co ty tu robisz?!-usłyszałam syknięcie przez zęby Stylesa.

Odpowiedziałam szybkie nic, po czym szybko wmieszałam się w tłum. Tym samym dotarłam do reszty chłopaków. Spojrzeli na mnie, jakbym była duchem. Czyli do jasnej cholery miało mnie tu nie być? Odwróciłam się w stronę źródła zbiegowiska.

-Louis przestań!-krzyknęłam z całych sił, ale na nic się to zdało. Ludzie tak się darli, że nic nie usłyszał. Może i Louis był trochę obity, ale to co działo się z Kevinem, przechodziło ludzkie pojęcie.-Niech on już przestanie!

-Jest jedna zasada złotko. Brak zasad-uśmiechnął się Styles.-Chyba że się podda...ale wtedy będzie wygwizdywany już zawsze, a Louis jak to Louis mu nie odpuści. Nie kombinuj nic, bo się policzymy.

To był moment jak spojrzałam raz na chłopaków i po chwili wbiegłam na środek. Louis który okładał Kevina, nie wiedział co robić. Ja wykorzystałam to i zepchnęłam bruneta z Kevina. Chłopak był cholernie obity, ale z tego co widziałam, dobrze to znosił.

-Po chuj tu przyszłaś?

-Ktoś po mnie zadzwonił idioto-warknęłam.-Nie rozumiesz, że mogłeś go zabić?

-I co z tego kurwa!-krzyknął Louis.-Wiedział, na co się pisze. Wiedział, czym to grozi, a Ciebie kurwa nie powinno tu być. Słyszysz tych ludzi?-wskazał na wszystkie zgromadzone osoby, które krzyczały i gwizdały w naszą stronę.-Gdyby nie ja, to już dawno by Cię stąd znieśli, więc z łaski swojej spierdalaj sama-wywarczał. Jego oczy zrobiły się ciemne, czyli był na mnie wkurwiony. Chłopak wstał, kopiąc Kevina w nogi.-No dawaj frajerze.

-Nie rób tego-szepnęłam w stronę chłopaka, ale w tym samym momencie poczułam ręce naokoło mojego ciała. Harry ściągnął mnie z widoku, a co najgorsze gdzieś ze mną szedł.-Puść mnie dupku.

-Teraz masz przejebane-warknął, zamykając za nami drzwi.-Mówiłem, że masz nic nie kombinować, plus pewna osoba chce z Tobą pogadać.

-Co ty sobie kurwa myślałaś, uderzając mnie w głowę, co?-Liam dosłownie przyparł mnie do ściany. Pierwszy raz się ich bałam. Byliśmy sami w pomieszczeniu, nikt mnie nie usłyszy.-Byłem jak na swój charakter naprawdę miły, a ty tak się odpłacasz?

-Dlatego mówiłem, że nie warto jej ufać-syknął Styles.-Było ją zerżnąć i zabić na samym początku.

Liam złapał moją brodę w pomiędzy dwa palce, po czym zaczął mnie całować. Chciałam go odepchnąć, ale byłam za słaba. Poczułam łzy pod powiekami. Może i Liama jeszcze zniosę, ale niech Harry się do mnie nie zbliża.

-Louis się chyba nie obrazi, jeśli Cię wypożyczymy. Jak sądzisz?

-Ona jest dziwką. Nie raz była wypożyczana-zaśmiał się Styles, a ja znów poczułam się jak wczoraj.

Jakbym naprawdę nią była. Liam mnie puścił, popychając w stronę kolejnych drzwi. Weszłam przez nie i zobaczyłam szafki. Podejrzewam, że jest to szatnia, czyli zaraz przyjdzie tu Louis. Podciągnęłam nogi pod brodę i zaczęłam płakać. Po cholerę ja jeszcze żyję? Jestem tylko osobą do pomiatania, a Layla ma teraz Nialla. Zero kontaktu z kimkolwiek. Chwilę później moje przemyślenia przerwał huk. Louis wszedł zatrzaskując drzwi.

-Wiesz jak bardzo mam ochotę Ci wjebać? Po cholerę przyjechałaś? Kevin zdecydował, że będzie się bił, to jego sprawa.

-Żyje?-szepnęłam, podnosząc wzrok na wkurwionego chłopaka.

-Jedziesz dzisiaj do naszego domu-syknął.-Nie zostawię Cię samej, bo chuj wie, co będziesz chciała zrobić.

Na moje dalsze pytania chłopak nie odpowiadał. Idąc w stronę auta, widziałam tylko, że kuleje. Chciałam się odezwać, ale wolałam to przemilczeć. Tylko w bocznym lusterku widziałam jak Louis oparł się o auto i ciężko wypuszczając powietrze, złapał się za brzuch. Do domu jechaliśmy w ciszy, a ja nie miałam nawet sił się kłócić. Layla napisała mi wiadomość, że przywiozła mi kilka ciuchów i cholernie chciałaby wiedzieć, co znów wymyśliłam. Ah, czyli następna która jest przeciw mnie. Poszłam od razu do pokoju bruneta i weszłam do łazienki. Chciałam się umyć i po prostu iść spać. Raz dwa namydliłam swoje ciało, po czym je spłukałam. Ubrana w o wiele za dużą bluzkę wyszłam z łazienki.

-Całowałaś się z nim?-zapytał w końcu, a ja zamilkłam.-Odpowiadaj!

-Całowałam i co? Z Tobą też to robię.

-Ja to ja do cholery. Ten debil, to debil-warknął.-Skąd mam wiedzieć, że z nim nie spałaś? Może Styles ma rację, co?

-Opanujesz się?-usiadłam wkurzona na łóżku.-Dziwne, że jeszcze rano pierdoliłeś coś innego. Myślisz, że to miłe jak znów musiałam wysłuchiwać, że jestem szmatą, dziwką i nie wiadomo co jeszcze? Jak Liam przyssał się do mnie, jak jakaś jebana pijawka, że do teraz czuję, jak mnie bolą usta?

-A co ja mam powiedzieć, co?-krzyknął.-Myślisz, że czemu nic o tym nie mówiłem? Bo wiedziałem, że będziesz żałowała tego kutasa i to ja znów wyjdę na tego złego i pojebanego! Masz kompletnie wyjebane na to, że on sam się z tym liczył. Dobrze wiedział, że może nie wrócić, ale kurwa nie. To ja jestem najgorszy! On wyjdzie najprawdopodobniej ze szpitala z samym obiciem i siniakami, a ja znów mam do cholery coś z żebrami, ale nie! To ten kutas jest dla Ciebie najważniejszy!-dokończył, a ja po prostu zamilknęłam.-Jesteś jak wszyscy. Myślałem, że mnie znasz i nie będziesz dalej oceniała po tym, co pierdolą inni, ale się cholernie myliłem.

-To nie jest tak-wydusiłam z siebie. Louis usiadł powoli na łóżku, łapiąc się za
brzuch. Ledwo udało mu się to zrobić, zaczął jęczeć z bólu, co mnie ruszyło. Spojrzałam na jego klatkę. W tym momencie był to jeden wielki siniak i opuchlizna. Zrobiłam coś w stylu uśmiechu, wzruszając ramionami.-Nie martwiłam się o Ciebie, bo wiedziałam, że sobie poradzisz. Kevin od razu był na przegranej pozycji, a ja nie chciałam, żeby mu się coś stało.

Brunet bez żadnej reakcji spojrzał w sufit. Ja po krótkim namyśle zbiegłam szybko na dół po lód, po czym wróciłam, znów kładąc się na łóżku. Położyłam kostki lodu na ciele chłopaka. Syknął, zaciskając ręce na kołdrze.

-I po co Ci to było?

-Nie wkurzaj mnie, ok? Już dosyć zrobiłaś i co Ci do cholery odbiło, żeby uderzyć Liama?

-Nie chciał mnie puścić-mruknęłam, wzruszając ramionami.-Przepraszam Louis. Nie chciałam Cię ranić w żaden sposób-szepnęłam, opierając się o ramię chłopaka. Przełożyłam lód w nowe miejsce.

-Nie zraniłaś mnie. Lepszym słowem jest wkurwiłaś.

-Tak, jasne.Nie wiem po co to robię. Jestem zawsze z Tobą, przepraszam Cię, wybaczam błędy, a ty i tak masz mnie w dupie. Najchętniej rzuciłbyś się na pierwszą lepszą.

-Nie jest tak. Jakbym miał Cię w dupie, to bym specjalnie zabrał Cię na tą walkę i patrzył, jak ryczysz nad Kevinem. Każdy to powie, więc nie wymyślaj.

-Nie. Nie każdy. Nie szanujesz mnie, nikt mnie nie szanuje. Coraz częściej mam myśli samobójcze. Nawet Layla ostatnio non stop jest z Niallem...

-Mia kurwa przestań-warknął, poprawiając się.-Co mam do cholery zrobić, żebyś się poczuła inaczej? Jeśli chcesz jakiegoś frajera, który śpi na kasie, je kolacje z idealną rodzinką i łazi w garniaku to się zgłoś do kogoś innego. Ja tego robić nie będę, bo to nie w moim stylu. Jestem jaki jestem, szacunek okazuję po swojemu i tego nie zmienisz.

-Dziwne, że jeszcze nie zauważyłam tego szacunku.

-Szczerze to masz zrytą banię przez swojego ojca-mruknął.-Jesteś za bardzo wrażliwa na obrażanie Twojej osoby i przejmujesz się opinią innych. A twoja samoocena jest mniejsza od zera.

-Dzięki. Na serio dzięki-westchnęłam, nakrywając się kołdrą.-Jeżeli do jutra Ci nie przejdzie, jedziesz do lekarza, rozumiesz?

-Tak mamo-zaśmiał się. Ułożyłam wygodnie głowę na poduszkach, po czym zamknęłam oczy. Myślałam, że będzie gorzej, a tu się okazuje, że jednak też mogę normalnie pogadać z Louisem.










CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Pod ostatnim rozdziałem nie pojawiła się wymagana ilość komentarzy, ale z pewnych powodów dodałam ten 36. Mam nadzieję, że jakoś wytrzymujecie, czytając to i was za bardzo nie zanudzam. Przepraszam za jakiekolwiek błędy, które pojawiły się w rozdziale.  Chciałam też powiedzieć, że to ff będzie miało około/ponad 50 rozdziałów, ale to okaże się później ;)

4 komentarze:

  1. Yeaaa jest rozdział ❤ Jak zawsze muszą się posprzeczać bo inaczej nie byliby to oni hah:D Wgl. nie sądziłam, że Liam może być taki... i w sumie boję się, że Harry coś zrobi w końcu Mi. Czekam na następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham sprzeczki Mii i Louisa <3 jestem ciekawa jak to dalej się potoczy i dodaj jak najszybciej plisss :* /Horanowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda ze to ff będzie takie krótkie :) wiedzialam ze poleci do Kevina, według mnie powinien zginąć..... ona ma byc z Louisem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham ich, kocham <3 Dużo weny życzę

    OdpowiedzUsuń