Rozdział 41
Mia*
Od dwóch tygodni mieszkam w jednym domu z Kevinem, starając się iść do przodu. Na początku nie było to łatwe, bo stało się tak, jak mówiła Layla. Moja złość minęła, a kontrolę przejęła tęsknota za Louisem, co jest już bez znaczenia, bo chłopak ma już mnie w dupie. Nie istnieję dla niego i nic nie wskazuje na to, żebym zaczęła. Weszłam na balkon, po czym usiadłam na zimnej podłodze, spuszczając nogi między barierkami. Oparłam głowę o metalową rurkę, gdy usłyszałam, że ktoś wszedł do pokoju. W środku miałam cichą nadzieję, że będzie to Louis, ale okazało się, że to tylko Layla.
-Hejka. Jak się czujesz?
-Chujowo, nadal mam katar-odparłam, myśląc o grypie, którą miałam przez ostatnie trzy dni. Layla przewróciła oczami, powstrzymując się od komentarza,aż w końcu sama się odezwałam.-Co mam ci powiedzieć? Tęsknię za nim i wiem, że zjebałam wszystko.
-Nie zjebałaś Mia. Byłaś tylko zła, a miałaś do tego prawo. On też mógł cię zrozumieć i dać ci ten dzień czasu, żebyś ochłonęła. Pogadalibyście i wszystko byłoby ok. Z resztą on też tęskni Mia.
-Nie okłamuj mnie chociaż-parsknęłam, kiwając głową.-Tak tęskni, że nawet nie ruszy tu dupy,żeby próbować to jeszcze raz wyjaśnić? Ja się prosić o to nie będę. W końcu kiedyś zapomnę...
-Jesteście tak samo pojebani-przerwała mi blondynka, siadając obok mnie.-On się prosić o to nie będzie, ty też nie chcesz, więc kto ma to zrobić? Ja, Niall czy jeszcze ktoś inny? Gdyby było z nim wszystko dobrze, to by nie siedział ciągle w pokoju. Ja nawet nie wiem, czy on jeszcze żyje.
-Widziałam, go kilka dni temu na mieście-powiedziałam pod nosem.-Byłam z Liamem na zakupach, żeby się trochę rozerwać i akurat na niego trafiłam. Nie wiesz, z jaką pogardą na mnie spojrzał, po czym gdzieś poszedł z jakimś facetem.
-Wmawiasz to sobie. Zobaczysz, że w końcu do ciebie przyjdzie i pogadacie na spokojnie.
-Nie przyjdzie. Kevin ciągle mówi, że on ma mnie w dupie i nigdy mnie nie kochał, a ja zaczynam po prostu widzieć w tym sens-szepnęłam. Zacisnęłam powieki, żeby się nie rozpłakać i wstałam, otrzepując spodnie. Zrobiło mi się zimno, przez co weszłam z powrotem do domu.-Chcesz coś do picia?
-Obojętnie-odparła dziewczyna.
Zeszłam z nią do kuchni, ale gdy zobaczyłam w jakim stanie siedzi tam Kevin, momentalnie się zatrzymałam, przez co dziewczyna na mnie wleciała. Fuknęła coś pod nosem, po czym podniosła wzrok na chłopaka, który siedział przy stole i przykładał lód do ręki. Wyglądał jak jakaś kupa nieszczęść.
-Kevin co ci się stało?-powiedziałam, podchodząc do chłopaka. Z jego wargi i łuku brwiowego ciągle sączyła się krew, nie mówiąc już o rozciętym czole. Wyjąwszy apteczkę z szafki, rzuciłam ją na stół, by iść namoczyć ręcznik. Musiałam zmyć z jego twarzy całą krew i bród. Ledwo dotknęłam skórę chłopaka, ten cofnął się, strzepując moją rękę.
-Kurwa, Mia-podniósł głos, po czym od razu złagodniał, biorąc wdech.-Przepraszam. Nie chciałem.
-Nic się nie stało. Widzę, jak to wygląda i wiem, że może cię to boleć-uśmiechnęłam się do chłopaka, znowu starając się oczyścić jego ranę. Kevin zacisnął zęby, znowu się kręcąc.-Kto ci to zrobił?
Layla postawiła obok nas kubki, na co kiwnęłam głową, żeby usiadła. Siedziała bez słowa, przez co od razu przeczułam, że chyba znam odpowiedź, kto pobił Kevina do tego stopnia. Chciałam tylko usłyszeć potwierdzenie, te kilka zasranych słów, które potwierdzą, że Louis jest zdolny doprowadzić kogoś do takiego stanu.
-A jak myślisz. Twój kochający, delikatny i troskliwy Louis mi to zrobił-warknął, marszcząc brwi.-Przejrzyj na oczy, jaki on jest! Jak do niego wrócisz, wystarczy, że coś źle powiesz i skończysz tak ja ja!
-Coś mu zrobiłeś?
-A co miałem zrobić? Spotkałem go na mieście i mnie dupek gdzieś zaciągnął...Pilnuj się się Mia, bo on jest nieobliczalny. Odjebie mu coś, a ty na tym ucierpisz.
-Nie pobiłby jej. To że potraktował tak ciebie, nie znaczy, że pobiłby Mię, którą kocha-przerwała nam Layla, akcentując ostatnie dwa słowa. Kevin przewrócił oczami, krzywiąc się, co Layla na szczęście pominęła, żeby się nie kłócić. Kilka minut później skończyłam opatrywać mu rany, a sam powoli poszedł do góry. Widziałam, że wszystko go boli, bo nawet nie umiał iść wyprostowany, jednak dałam mu spokój. Jeszcze by zaczął, że sam sobie poradzi i znowu by mnie opieprzył.-Dlaczego ty mu pozwalasz tak szmacić Louisa?
-Louis też go obraża, więc są na zero.
-Ale nie w takim stopniu. Louis powie na niego kutas, idiota, ale nie mówi takich rzeczy jak on Mia. Przestań mu tak na ślepo wierzyć i w końcu uwierz w to, co mówię ja. Chyba że bardziej ufasz jemu niż mi-dodała, odchylając się od stołu.-Nie znam Tomlinsona za wiele, ale nigdy by cię tak nie pobił.
-Dobra, skończmy już ten temat, bo nie chcę o tym rozmawiać-mruknęłam.
Layla pokiwała przecząco głową, ale przystała na moją prośbę i już ani razu o tym nie wspomniała. W końcu mogłam oderwać swoje myśli, od wszystkiego co mnie ostatnio przytłaczało. Gdy po kilku godzinach dziewczyna pożegnała się i wyszła, ja poszłam do góry domu. Zapukałam w drzwi od pokoju Kevina, po czym weszłam do środka. Chłopak leżał na swoim łóżku i czytał jakąś książkę.
-Coś chciałaś?
-Nie. Sprawdzam tylko, jak się czujesz.
-Boli, ale da się wytrzymać-uśmiechnął się, siadając po turecku. Usiadłam na brzegu łóżka, ciągle patrząc na swoje nogi, żeby tylko coś robić, po czym przeczesałam ręką włosy, okręcając się w stronę chłopaka.
-Wiesz, chyba powinnam powoli wrócić do domu Layli. Nie chcę ci robić kłopotów.
-Nie robisz Mia. Matka Layli teraz wróciła i jest ze swoim fagasem, jak to określono-zaśmiał się.-U mnie jest luz. Sama wiesz, że mi nigdy nie będziesz przeszkadzała.
-Na pewno?
-Na pewno Mia-uśmiechnął się. Chciałam teraz cholernie porozmawiać z Louisem i go opierdolić za to, co zrobił Kevinowi, ale wiedziałam, że skończyłoby się to tym, że bym uległa i chciała do niego wrócić. Po cholerę ja się w nim tak zakochałam?-Ej, nie przejmuj się tak-Kevin wyrwał mnie z rozmyśleń, łapiąc moją dłoń.-Będzie dobrze i nie płacz już-jego kciuk starł łzy z mojego policzka.
Spojrzałam na niego obojętnie, wiedząc, że i tak nie będzie dobrze. Nienawidzę siebie i nienawidzę mojego życia, które ostatnio stara się mnie zniszczyć do końca. Kevin przejechał palcami po moich włosach, zbliżając swoją twarz do mojej. Nie zdążyłam nawet spostrzec tego, co chce zrobić, a poczułam jego usta na swoich. Nie całował tak, jak robił to Louis, ale właśnie to mnie zgubiło. Louis całował mnie zachłannie i jednocześnie był delikatny, a Kevin po prostu muskał moje usta. Jeszcze kilka miesięcy temu twierdziłam, że Kevin całuje lepiej niż Louis, ale teraz wiem, że Louisa nie zastąpi mi nikt. Zapomniałam jednak o wszystkim przez ten jeden pojebany pocałunek, gdy chociaż raz od kilku dni poczułam, że komuś na mnie tak mocno zależy. Chłopak położył swoje ręce na moich biodrach, po czym pochylił się nade mną, powodując to, że położyłam się na łóżku, nadal nie przerywając pocałunku. Zatraciłam się na dobre, nie myśląc o konsekwencjach tego czynu. Zostawiłam Louisa za ten sam błąd, który ja popełniam w tym momencie.
-Nie. Ja nie mogę tego robić-odepchnęłam Kevina od siebie, wstając, jakby poraził mnie prąd.
-Mia, przepraszam. Nie wiem, co mnie napadło-Kevin złapał mój nadgarstek, ale ja wyszarpnęłam go, podnosząc rękę do góry. Odwróciłam się do niego, biorąc głęboki wdech, po czym pokiwałam przecząco głową.
-Nic się nie stało. Dobranoc.
Wyszłam z pokoju, nie czekając na odpowiedź chłopaka, bo sama czułam narastające zdenerwowanie w swoim ciele. Całowałam się z Kevinem...! Przecież ja go nie kocham, dla mnie liczy się tylko Louis. Przebrałam się w swoją piżamę, w międzyczasie wysyłając Layli wiadomość, że jutro chcę się spotkać. Zaraz po tym odrzuciłam telefon na szafkę, a sama przytuliłam się do poduszki i nawet nie poczułam tego, a po policzku zaczęły lecieć mi łzy. Teraz on mi nie wybaczy na pewno. Ścisnęłam poduszkę jeszcze bardziej, pociągając nosem, aż w końcu około pierwszej w nocy udało mi się zasnąć.
Rano obudziłam się z powodu hałasu w pokoju. Usłyszałam ciche przeklinanie, które doskonale znałam. Layla trzymała się za kolano, stojąc obok biurka z książkami. Podniosłam się na łokciu, by po chwili znowu opaść na poduszki.
-Sorry, że cię obudziłam.
-Nic się nie stało i tak już dosyć naspałam.
-Mia? Jest po godzinie dziesiątej, a nie obraź się, ale patrząc na ciebie, widzę, że nie spałaś długo.
-Mam akurat wyjebane na to, jak wyglądam w tym momencie-oparłam cicho. Layla usiadła po turecku na łóżku i pisząc coś w telefonie, kopnęła mnie w nogi.
-Więc po co miałam przyjść? W końcu chcesz się spotkać z Louisem?-uśmiechnęła się, ale widząc moją minę, Layla od razu opuściła kąciki ust, po czym mnie przytuliła. Znowu przypomniałam sobie o Louisie i wczorajszym pocałunku z Kevinem, co skutkowało kolejnymi łzami.-Ej, co się stało?
-Wczoraj całowałam się z Kevinem-jęknęłam, zaciskając powieki.-Popłakałam się z powodu Louisa, a on mnie pocałował. Nie odepchnęłam go i to był mój błąd.
-Cicho Mia. Przecież nic wielkiego się nie stało. Ten dupek wykorzystał twoje załamanie i brak bliskości, żeby cię pocałować. Wiedział, że mu ulegniesz.
-Louis mnie zabije, rozumiesz? On mnie znienawidzi do końca. Już teraz ma mnie w dupie, a co będzie jeśli się dowie o tym. Czemu to wszystko obraca się przeciwko mnie?!
-Ohh Mia-mruknęła Layla i mnie przytuliła.-Weź kilka wdechów i nie myśl o tym. On też pocałował dziewczynę, więc...
-To ona go pocałowała-przerwałam jej, odsuwając się.-A ja nie przerwałam pocałunku, tylko otrząsnęłam się, gdy posunął się dalej! Znowu to ja wyszłam na dziwkę, a nie Louis!-warknęłam.
Przesiedziałam z Laylą dosłownie cały dzień, ale nie unikałam Kevina. Po prostu zachowywałam się w jego obecności, jakby nic się wczoraj nie zdarzyło, mimo że gdy zostawałam sama lub byłam z Laylą, to miałam chęć się rozpłakać ponownie. Skończyłam z tym, bo i tak płacz już nic mi nie da. Podkurczyłam nogi, siadając na krześle, po czym spojrzałam na Laylę, która ubierała kurtkę. Ona nie miała żadnego problemu od małego. Dopiero teraz nie jest dobrze między jej rodzicami, ale ma już to w dupie, bo ma swoje życie.
-Jesteś pewna, że mam nie zostawać na noc?
-Nie musisz. Masz swoje sprawy i jeszcze Niall by mógł wkurzyć.
-Nie patrz na niego, tylko serio się pytam, czy mam zostać-westchnęła, zakładając ręce na klatce. Po raz kolejny pokiwałam przecząco głową. Dziewczyna przytuliła mnie na pożegnanie i wyszła, a ja zostałam sam na sam ze swoimi myślami, które zadręczały moją głowę nawet podczas kąpieli. Odchyliłam głowę do tyłu tak, żeby woda obmyła moją twarz, po czym wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Narzucając na siebie bluzkę, ciągle myślałam o wczorajszym wieczorze. Kevin mnie pocałował, ale była to tylko i wyłącznie moja wina, bo nie zareagowałam. Z tą samą myślą zasnęłam wtulona w kołdrę, jednak sen nie był mi dany, bo gdy spałam poczułam, że nie mogę oddychać. Coś blokowało mi dopływ tlenu, przez co otwarłam gwałtownie oczy i się szarpnęłam. Jakaś osoba trzymał rękę na moich ustach. Próbowałam krzyczeć, ale nawet tego nie mogłam zrobić. Jednym szarpnięciem zostałam poniesiona do pozycji siedzącej tak, że opadłam na klatkę mojego napastnika. Wtedy postanowiłam się uspokoić, bo im bardziej się szarpałam, tym większy czułam uścisk na moich ustach jak i rękach. Minęła chwila nim całkowicie się uspokoiłam, a moje serce wróciło do równomiernego bicia, ale ta chwila starczyła, bym poczuła te charakterystyczne perfumy, które czułam każdego wieczoru, zasypiając przy chłopaku. Podniosłam rękę do góry, żeby ściągnąć dłoń chłopaka ze swoich ust i powolnym ruchem to zrobiłam.
-Louis?-szepnęłam, oczekując odpowiedzi, która była dla mnie oczywista.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
No więc jest ten 41 rozdział, z którym było tyle problemów. Do dzisiaj nie wiem, jakim cudem był dodany haha Ale tym razem jest dodawany przeze mnie i świadomie. Widziałam, że kilka osób już go przeczytało kilka dni temu, ale przeczytajcie go jeszcze raz, bo pisałam to od nowa i niektóre rzeczy mogą się różnić, przez co nie połapiecie się w kolejnych rozdziałach. Mam nadzieję, że nie zrobiłam za dużo błędów i że podoba wam się to ff :D Liczę na jakieś komentarze i do następnego :*
Super. Tylko nie mam 40 rozdzialu😢
OdpowiedzUsuńJest mój 41 rozdział! <3 Już sobie wyobrażam co zrobi Lou jak się dowie o tym pocałunku 0.0 i jestem ciekawa co zrobi teraz Mii, bo raczej spać jej dalej nie pozwoli hahaha
OdpowiedzUsuńAsdfghjkl Lou *-* Jestem ciekawa co zrobi ^^ Ciekawe czy Mia mu powie o pocałunku i wgl. nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału! :D
OdpowiedzUsuńA jeśli to nie Louis?! Nie no kto by inny miał być :D Coś czuję, że będzie się teraz działo i działo <3
OdpowiedzUsuńKocham cię dziewczyno i twój styl pisania!/p.Horan
OdpowiedzUsuńKiedy będzie kolejny rozdział? Sprawdzam codziennie jak głupia, a nic nie ma :(
OdpowiedzUsuń