poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział 29

Mia pov*

Od mojej wolności minął miesiąc, a ja czułam się jak w siódmym niebie. Robiłam, co chciałam. Nikt już nie zaczynał tematu Louisa, więc mogłam całkowicie odetchnąć. Spojrzałam na Laylę, która szykowała się do wyjścia.

-Odwiezie mnie nad ranem-nałożyła na usta różową szminkę i złączyła wargi.-Do tego czasu bądź grzeczna-uśmiechnęła się.

Wzięłam pierwszą lepszą poduszkę i rzuciłam w stronę dziewczyny. Uniknęła jej, mrucząc coś pod nosem, że  wyjechała za linię brwi. Rozbawiona pokręciłam głową. Ta to ma problemy. Usłyszałam dzwonek, a po pożegnaniu z przyjaciółką zostałam sama. Poszłam się wykąpać i rzuciłam się na łóżko. Miałam ochotę pooglądać coś w telewizji. Akurat przyszła godzina, o której leciał mój ulubiony film. Zgasiłam światło i zakopana w kołdrze, zaczęłam oglądać. Nawet nie wiem kiedy, a mi się zasnęło. Po godzinie drugiej obudziłam się przez jakiś hałas. Nie wiedziałam, co to było, a nawet miałam podejrzenia, że mi się zdawało. Położyłam głowę na poduszkę, ale wystarczyło, że okręciłam się w stronę okna, a krzyknęłam ze strachu. Jakaś postać właziła mi do pokoju. Złapałam pierwszą lepszą rzecz, którą okazała się lampa. Dopiero jak się przyjrzałam, zobaczyłam, że jest to mężczyzna. Sylwetka pasowała idealnie.

-Mia?! Co ty robisz z tą lampą?-głos należał do Louisa. Odłożyłam czerwoną lampę na stolik i poszłam zapalić światło, które oświeciło cały pokój. Ledwo to zrobiłam, chłopak zmrużył oczy, by chwilę później runąć na ziemię. Był pijany. Moje serce zaczęło bardziej bić. To niemożliwe. Miałam już go nie widzieć. Miałam od niego odpocząć.

-Po co tu przylazłeś?

-Nie mogę?-wybełkotał zalany, kiwając się na boki. W tym samym czasie walnął drugi raz.-Cholernie chciałem cię pocałować.

-Ja mam wrażenie, że najebałeś się w klubie i tu przyszedłeś-parsknęłam, a on jakby się zamyślił i w końcu zaczął się rozbierać. Gdy zabrał się za ściąganie bokserek, momentalnie złapałam go za ręce.-To zostaw-chłopak spojrzał mi w oczy i chwilę później wbił się w moje usta. Całował mnie tak, jakbym za chwilę miała uciec. Odepchnęłam go od siebie, czując wyrzuty, że to zrobiłam i go nie powstrzymałam.-Idź spać. Jesteś nawalony.

-Mia wróć do mnie. Brakuje mi ciebie-szepnął, a ja stanęłam jak wryta i dopiero po chwili wyłączyłam światło i do niego wróciłam.-Nic ci nie zrobię. Chłopaki też nie, ale wróć do mnie.

-Nie mam po co-mruknęłam, idąc w stronę łóżka. Chłopak złapał mnie za rękę. Spowodowało to, że prawie sam się wywalił. Złapałam go za ramiona i przy mojej pomocy, położył się na łóżku.

-Kurwa Mia, bo sam cię zaciągnę-czyli Pan Louis nawet gdy jest pijany, potrafi być chamski. Wystarczyła chwila nieuwagi, a chłopak znów leżał na ziemi.-Ja czuję do ciebie coś więcej. Coś bardziej niż lubię. Wróć do mnie. Nie umiem ci tego powiedzieć, bo miałem trudne dzieciństwo. Nie powiem ci tego na trzeźwo. Nie wie o tym nikt, nawet chłopaki.

-O czym?-Louis spojrzał na swoje palce i chwilę się zamyślił. Nie widziałam już w nim bad boya. Widziałam w nim małego chłopca.

-Od małego ojciec mnie szkolił na zabójcę. Chciał, żebym był w gangu jak on. Matka była taka sama. Od małego pokazywali mi, jak się zabija. Nie chciałem tego. Nie chciałem, taki być, ale w końcu mi się spodobało. Ta adrenalina, to strzelanie. Tak czy siak był to dla mnie szok. Miałem może z siedem lat, gdy on zabrał mnie do starej szopy....i.....zabił faceta na moich oczach. Pobiegłem do mamy z płaczem, a ona jeszcze się cieszyła jak pojebana-chłopak zrobił przerwę i słyszałam, jak jego głos niebezpiecznie drży. O ja. Louis Tomlinson płaczący przy mnie? To coś nowego i niespotykanego.-Później jakoś szło. Zaczynałem im pomagać, ale nie czułem tej miłości. Do tamtego wydarzenia mówili mi kocham cię i te gówna, a po się to zmieniło. Najgorszy był moment, gdy kilka razy zerwałem się z spotkań, bo zacząłem się bić. Gdy się dowiedzieli, zabrali mnie na jakąś potyczkę. Byłem bezbronny. Sam. A nie miałem nikogo do obrony. Zostawili mnie. Znaleźli mnie rodzice Harrego. Oni z tym skończyli, ale ja do dzisiaj pamiętam te kule świszczące mi obok ucha. To wszystko mnie przytłacza i ja nie umiem kochać. Oni oduczyli mnie, a nawet kazali zapomnieć co to współczucie i tak dalej. Ale jak jestem z tobą, jak cię wtedy zobaczyłem....od razu wiedziałem, że będą kłopoty, bo jesteś inna. Bo jak cię zobaczyłem to poczułem się dziwnie. Inaczej....-ziewnął, kładąc rękę za głowę. Zaraz zaśnie, ale ja jestem tu zdziwiona w cholerę, że on wyznaje mi swoją tajemnicę. Tylko czy nie będzie wkurzony jak wytrzeźwieje?-Zgadzasz się? Spróbujemy razem?

Wybełkotał, przytulając mnie, a ja zastygłam. Zaczęłam udawać, że śpię, bo on i tak w takim  stanie się nie skapnie. Po mimo tego co mi zrobił, w jego ramionach czułam się dobrze. Tak jakoś przyjemnie i bezpiecznie. Zasnęłam z myślą, co się będzie działo, jak wstanie. Nie czekałam na to długo, a rano na szczęście obudziłam się pierwsza. Louis nadal przygniatał nie swoim ramieniem. Z trudem się z pod niego wydostałam i spocona poszłam się umyć. Po drodze sięgnęłam bluzkę z krzesła. Po wejściu do wanny poczułam ulgę. Te upały nie są dla mnie. Przesiedziałam przeszło pół godziny w wodzie,a gdy wyszłam zauważyłam moją pomyłkę.

-Kurwa-szepnęłam do siebie, widząc, że bluzka nie jest moja. Louis rozbierając się, rzucił tą koszulkę na krzesło. Czaiłam się z tym, żeby ją ubrać. W końcu owinęłam się ręcznikiem i wyszłam po cichu z łazienki. Chłopak spał. Otwarłam szafkę i wyciągnęłam z niej swoją koszulkę. Była szara, a na piersi miała znak batmana. Usiadłam przed lustrem, rozczesując włosy, gdy usłyszałam mruczenie. Brunet podniósł się, żeby po chwili runąć na łóżko.

-Kurwa, moja głowa-położył na niej poduszkę i przewrócił się na moją stronę. Chyb nadal nie zauważył, gdzie jest. Uśmiechnęłam się pod nosem.

-Fajnie jest imprezować, nie? Szczególnie jak później można poruchać.

-Co ty tu....co ja tu robię-poprawił się, widząc gdzie aktualnie się znajduje. Założyłam ręce na klatce, patrząc na chłopaka. Niby stękał z bólu, ale na chamstwo miał siłę.-Ja pierdolę...-chwilę później wstał i  poszedł się wykąpać,a ja poszłam zrobić śniadanie. Po krótkim namyśle stwierdziłam, że jemu też zrobię. Nakroiłam trochę warzyw na talerz, żeby zrobił sobie kanapki z czym chce po czym nalałam wody do kubków, żeby zrobić kawę. Chwilę później zszedł do kuchni. Na stole miał szklankę z wodą i tabletki.

-Chciałem być miły-zrobił przerwę, siadając na krześle.-Ale teraz się pytam serio. Co ja tu kurwa robię?

-Co ty nazywasz bycie miłym-parsknęłam w jego stronę.

-Nie denerwuj mnie, tylko mów. Może  ty mnie rozebrałaś i zgwałciłaś?-uniósł brwi, a ja mało nie zachłysnęłam się śniadaniem. Spojrzałam na niego, jak na debila. Nie ma najmniejszego zawahania nawet przy takim temacie.

-Wlazłeś mi przez okno o godzinie drugiej w nocy, najebany w trzy dupy. Przy okazji mnie strasząc. Co najmniej trzy razy wyjebałeś się na podłogę i tylko dzięki mojej pomocy w końcu mogłeś się położyć-warknęłam w jego stronę, a Louis jak głupek zaczął się huśtać na krześle. Założył ręce za głowę.

-Jeszcze coś zrobiłem?-zapytał, udając znudzonego, a ja miałam chęć mu przyjebać. Zaraz wyleci z tego domu, szybciej niż wszedł przez to jebane okno. Mogłam go wywalić za drzwi, ale nie.

-Pocałowałeś mnie, namawiając do tego, żebym do was wróciła, bo ci mnie brakuje. Nadal jesteś taki mądry Louis? -uśmiechnęłam się w jego stronę i zobaczyłam, jak momentalnie jego twarz przybiera groźne rysy. Nogi krzesła zetknęły się z podłogą, wydając przy tym wielki huk. Napiłam się kawy, nie dając poznać po sobie, że trochę mnie wystraszył.

-Co ty powiedziałaś?! Kłamiesz mnie-syknął, patrząc mi w oczy.

-Czy ja wyglądam, jakbym kłamała? Wjebałeś mi się do domu, jak nigdy nic. Zacząłeś namawiać, żebym wróciła, a jak powiedziałam, że nie mam po co, to zrobiłeś ciekawą rzecz.

-Powiedź, że cię pocałowałem-zbliżył się do mnie, a ja widziałam, że zaczyna się wściekać. Wiedziałam, że tak będzie. Najebany Lou to dobry Lou.-Co zrobiłem kurwa-wydarł się na kuchnię.

-Opowiedziałeś mi swoją tajemnicę z dzieciństwa, którą-cytuję ''Nie znają nawet chłopaki''. Powiem ci ciekawa była, a wszystko uzupełnił twój łamiący się głos....-chłopak w ułamku sekundy znalazł się przy mnie, przygniatając mnie do lodówki. Wszystko w środku wydało dźwięk, a ja widziałam tylko wkurwionego Louisa. Stał przy mnie, nie wiedząc co powiedzieć.-Co jeszcze mówiłem!

-Nic. Pocałowałeś mnie, mówiąc, że już mi nic nie zrobisz, ale mam wrócić. Namawiałeś mnie, żebyśmy spróbowali. Że odkąd mnie zobaczyłeś pierwszy raz, wiedziałeś, że jestem inna i będzie inaczej...-zaczęłam nadawać jak nakręcona. Nie miałam żadnego pojęcia, co on chce teraz zrobić.

-Bądź już cicho-warknął, patrząc na podłogę. Nie miałam, jak się ruszyć, bo blokował mnie z obu stron. Zdenerwowana złapałam go za ramię, ale nie chciał mnie puścić.-Widzisz, co ty kurwa robisz? Właśnie dlatego, nie chcę się w tobie zakochać. Chcę być tym samym Louisem, co zawsze, a nie jakąś cipą, co bawi się w słodkie rzeczy.

-A czy ja kazałam ci robić takie coś? Jak na razie to mam ciebie dosyć. Jedyne co robisz, to mnie wyzywasz, jakbym to ja była winna-chłopak zamknął oczy, zaciskając dłonie w pięści. Chwilę później znów mnie pocałował. Nie oparłam się,
żeby go nie zranić, a może dlatego, że tego chciałam. Chciałam,żeby mnie w końcu pocałował.-Widzisz. To jest chore Louis.

-A ty tego chcesz?

-Czego-szepnęłam mu w usta, a on się oderwał, patrząc na mnie.

-No...żebyśmy....ja pierdolę...

-Możemy spróbować, tak jak chciałeś. Pokaże o co chodzi, a ty będziesz mógł później mieć swoją dziewczynę-mruknęłam, chociaż czułam w brzuchu jakieś nieprzyjemne uczucie. Chyba to ja chciałam jednak być jego dziewczyną.-Idź już. 

-Komuś się zrobiło niezręcznie?-uśmiechnęłam się na jego słowa i w tym samym momencie otwarły się drzwi. Na śmierć zapomniałam, że Layla nie wróciła na noc i w każdej chwili mogła przyjechać. Zobaczyłam ją w wejściu, jak i Nialla. Dziewczyna spojrzała na Louisa po czym przeniosła wzrok na mnie.

-Podwieźć cię? I tak już jadę-usłyszałam głos Nialla i zniknęłam. Wiedziałam, że Layla nie da mi dojść do słowa, więc od razu poszłam w inne miejsce. Chłopaki pojechali, a ona i tak w końcu mnie znalazła.

-Możesz powiedzieć, co to do cholery było?!

-Louis, już go nie poznajesz?-wstałam z łóżka i podeszłam do biurka. Próbowałam robić cokolwiek, ale nie wiedziałam za bardzo co. Za każdym razem i tak się poddawałam.

-Co on tu robił? Nie mów, że .....

-Nie robiliśmy tego debilko. Przyszedł w nocy totalnie najebany i zaczął mówić, że mam wróci....

-Stój-prawie krzyknęła i przysunęła sobie krzesło, żeby na nim usiąść. Pokręciłam głową, bo wiedziałam, co mnie czeka.-Mów.

-Że mam wrócić, że mu mnie brakuje. Że już nic mi nie zrobi, ale mam wrócić. Jak mu powiedziałam, że nie mam po co, to powiedział mi tajemnicę. Jestem jedyną osobą, która ją zna.

-Tą o dzieciństwie?-szepnęła, a jej oczy przybrały kształt monety.

-Tak. Oczywiście musiał mnie pocałować, jak to on, a ja jak głupia go nie odepchnęłam. Boże, jestem głupia...-złapałam się za głowę.-Dzisiaj rano przy śniadaniu....ustaliliśmy....że spróbujemy.....nikomu nie mów-zatkałam jej buzię za nim wydarła się z radości. Strzepnęła rękę i na mnie spojrzała.

-Żartujesz? Wiesz ile lasek by chciało być z Louisem.

-A z Niallem?

-Nie zmieniaj tematu-zmarszczyła brwi.-Cholernie się cieszę. Wiedziałam, że tak będzie.

-Tylko szkoda, że ja teraz się czuję, jak jakaś jebana seks zabawka. On pewnie będzie ze mną , ale na każdej imprezie będzie spał z inną-mruknęłam w stronę przyjaciółki, a ona zaczęła się śmiać. Nie wiedziałam, o co jej chodzi.

-Boże, jak ty to przeżywasz. Sama powiedziałaś, że próbujecie, a zachowujesz się, jak byście byli z rok-zaczęła się śmiać, a ja poczułam zawód.

-Wcale nie-oburzyłam się i wstałam z mojego krzesła. Dziewczyna kiwnęła głową, nadal chichocząc.-Nadal rozmyślam nad oddaniem ciebie.

-A to oddaj. Drugiej takiej jak ja nie znajdziesz...i tak mnie nikt nie będzie chciał-wzdrygnęła ramionami i wyszła z pokoju. Dobrze,że nie wypytywała o więcej. Chyba bym tego nie zniosła.

Wzięłam swój telefon do ręki po czym zobaczyłam, że mam nieodczytaną wiadomość. Od kiedy ja mam numer Louisa?




Od:Louis

Nie mów nikomu o tym, co ci powiedziałem. Niech to będzie między nami.




Do:Louis

Skąd mam twój numer? Nie przypominam sobie, żebym go brała.




Od:Louis

Wpisałem go wczoraj, jak zasnęłaś. Twój mam od samego początku.




Do:Louis

Czyli zaczynasz sobie przypominać? Ciekawe rzeczy robiłeś, nie?



Od:Louis

Tak ;) Tak w ogóle nie spałem, jak wyszłaś z łazienki. Lepiej wyglądałaś bez ubrań.




Uśmiechnęłam się na myśl o tym, że Louis umie ze mną normalnie pisać. Z drugiej strony miałam chęć się zapaść,że widział mnie nagą. Z resztą już mnie chyba widział wcześniej. Może serio coś z tego będzie. Położyłam się na łóżku, ale z powodu zbyt wielu wrażeń musiałam wstać. Zeszłam na dół do Layli. Siedziała jedząc jakieś ciastka. Wzięłam jej trochę, na co nawet na mnie nie spojrzała.

-A ty co? Nie walczysz o ciastka?

-Skończyłam z tym-mruknęła, a ja spojrzałam na pudełko i zaczęłam się śmiać.

-Rozumiem. Są bez czekolady.

-Tak-zaczęła udawać, że płacze, a ja ryknęłam jeszcze głośniejszym śmiechem.

Co za dziewczyna. Nie wierzę po prostu. Wywaliłam puste pudełko i się przysiadłam. Siedziała, czytając jakiś artykuł, a ja nie wiedziałam co powiedzieć,gdy zobaczyłam tytuł.

-Serio? Zamierzasz mieć dziecko?

-Nie, ale mnie zaciekawiło, co tu piszą. Na przykład...dziecko szybciej się uspokaja, gdy....

-Dobra. Nie chcę tego wiedzieć. Wyskoczymy gdzieś?

Layla momentalnie odłożyła gazetę i poszła się ubrać. Wybrałyśmy kino, a że nie zależało nam na żadnym filmie, to wybrałyśmy pierwszy lepszy. Szkoda, że okazało się, że to horror.

-No wiesz, nie miałam tego w planach, ale powinnam wytrzymać-uśmiechnęła się, unosząc głowę.

Rozsiadłam się wygodnie w fotelu i spojrzałam na ekran. Wystarczyło, że zgasili światła, a ja wiedziałam, że mam przerąbane. Nie byłam wielką fanką horrorów, ale jednak lubiłam od czasu do czasu sobie obejrzeć. Na szczęście nie byłam sama i większość ludzi co jakiś czas, wydawała z siebie pisk strachu lub inne krzyki. Powiedzmy sobie szczerze, na następny raz normalnie wybieramy film.

-W sumie nie było tak źle.

-Tsa...nie było. Połowa ludzi chciała wyjść po pierwszych dziesięciu minutach.

-My też-podsumowała krótko po czym zaczęłyśmy się śmiać.

Po wyjściu z kina poszłyśmy do domu. Nie chciało nam się robić dosłownie nic. Idąc obok blondynki, cały czas myślałam o Louisie. O tym co mówiła. Louis Tomlinson chce spróbować ze mną być, po mimo że każda chciałaby mieć go dla siebie. W końcu się nie dziwię. Wyrzeźbione mięśnie, wysportowany, typowy bad boy i te jednocześnie czarujące i przerażające oczy.

-Nie zamyślaj się tak, bo wleziesz pod auto-Layla szarpnęła mnie na drugą stronę i się uśmiechnęła.-No co?

-Nic. Uśmiechać się nie mogę.

-Nie, bo domyślam się co jest tego powodem.....Louis-z uśmiechem poszła przed siebie, a ja chwilę stałam patrząc na nią. Dogoniłam ją i razem rozmawiając, doszłyśmy do domu. Wbiegłam do niego, czując jak na dworze robi się chłodno.Poszłam do kuchni, żeby zrobić sobie ciepłą czekoladę.  Layli wystarczyła szklanka herbaty, więc po chwili zniknęła w ścianach swojego pokoju. Ja uszykowałam sobie swoją czekoladę, by po chwili i tak wrócić się do kuchni. Wzięłam z szafki paczkę żelków i dopiero teraz mogłam spokojnie iść do sypialni. Położyłam wszystko na biurku, a sama poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu, wróciłam do pokoju. Otwarłam opakowanie i wrzuciłam pierwszego żółtego misia do buzi. Sama przeniosłam się na łóżko, włączając telewizor. Włączyłam pierwszy kanał, na którym od razu się zatrzymałam. Leciał cały ''Tytanic''. Zasrana nieszczęśliwa miłość. Obejrzałam prawie całą część, gdy poczułam, że zaczynam przysypiać.

-Mia? Śpisz?

-Co? Nie...trochę tylko mnie znużyło-odmruknęłam i zobaczyłam, że Louis leży na łóżku. Położył głowę na moich nogach i spojrzała na TV.

-Serio? Tytanic?

-A co ty chcesz od tego? Zajebisty film, który się dupowato kończy w sumie.

-Dla mnie się kończy fajnie-zaśmiał się.-Przynajmniej jest trochę dramy, a nie samo migdalenie się.

-Zmieniając temat. Jakim cudem ty wspinasz się przez to okno?

-No muszę się trochę natrudzić, ale robiłem gorsze rzeczy-powiedział, sięgając żelki. Chwilę później zobaczyłam, że nie ma ani jednego. Świnia no. Zjadła mi wszystkie.Spojrzałam na telewizor i akurat leciało ostatnie pół godziny filmu. Nie trwało długo, a ja zaczęłam płakać. Boże, oglądam to po raz tysięczny, a nadal płaczę. Louis udawał, że zasypia, a ja za to pacnęłam go w ramię. Chłopak wstał i położył się obok mnie.

-Nie będziesz zła, jeżeli na razie będzie to tajemnica?

-Wstydzisz się mnie?-spojrzałam na chłopaka,który cmoknął mnie w policzek i się uśmiechnął. Co jak co, ale zakochałam się w tym uśmiechu i takim Louisie.

-Nie, ale wiesz co się ostatnio dzieje.

-Wiem....nie przeszkadza mi to, a i tak nie wiadomo czy nam się uda.

Uśmiechnęłam się, opierając o ramię chłopaka. On wyłączył telewizor, a ja zamknęłam oczy, szykując się do spania. Jak się postara, to potrafi być chociaż w małym stopniu miły.

-Zostaniesz na noc?

-Jak zaśniesz, to chwilę pobędę i pójdę. Mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia-odszepnął, a ja ziewnęłam, poprawiając się pod kołdrą.

-Dobranoc Louis.

-Dobranoc-szepnął, a ja się uśmiechnęłam.

Jakby ktoś powiedział mi miesiąc temu, że tak będzie wyglądać nasza relacja, to bym go wyśmiała. A już na pewno bym na to nie wpadła. Ja i Tomlinson w łóżku? I można powiedzieć, że razem w związku. Zasnęłam przy chłopaku, który cały czas leżał, przytulony do mnie. Jak mam być szczera, to cholernie mnie to krępowało.

 

 

 

  

CZYTASZ=KOMETUJESZ
No to w końcu jest kolejny rozdział na FD. Nawet nie wiem, kiedy był ostatni.....miesiąc temu? Na moje wytłumaczenie podam, że nie dodawałam z powodu szkoły. Chodzę teraz do trzeciej gimnazjum i mam masę (moim zdaniem w uj niepotrzebnych) kółek. Do tego koniec wakacji chciałam spędzić, robiąc coś innego, niż siedzenie przed laptopem i pisanie rozdziałów. Od razu mówię, że na milion procent opóźni się opublikowanie nowego ff. Sama nie wiem, kiedy będę miała czas na dodawanie rozdziału na dotychczasowych ff.
NASTĘPNY ROZDZIAŁ=4 KOMENTARZE 


4 komentarze:

  1. ❤❤❤❤ jak słodko

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Świetny rozdział! Byłam gotowa na wszystko, ale nie na to... jestem w szoku. Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń